legnicatech

Kiedy przebudować stronę firmy — 7 sygnałów

Sprawdź siedem sygnałów, że obecna strona pracuje przeciwko firmie, a nie dla niej. Gotowa lista i tabela, które przeniesiesz do rekomendacji dla zarządu.

Strony WWW8 min czytania
Menedżerka porównuje starą i nową wersję strony firmowej na laptopie i telefonie w biurze

Kiedy stronę firmy warto przebudować

Stronę firmy warto przebudować, gdy źle wygląda na telefonie albo ładuje się dłużej niż kilka sekund. Drugi powód to brak certyfikatu SSL — szyfrowania, które chroni dane wpisywane w formularzach. Trzeci to brak zapytań od klientów. To nie kwestia mody — stara strona internetowa odbiera Ci pozycję w Google i zaufanie odwiedzających.

Poniżej masz siedem konkretnych sygnałów. Każdy z nich da się sprawdzić w kilka minut, bez wiedzy technicznej. Każdy ma też koszt biznesowy, który łatwo pokażesz osobie decydującej o budżecie.

Decyzja o przebudowie to nie estetyka, tylko rachunek. Jeśli strona nie ściąga klientów albo wypada gorzej od konkurencji, każdy miesiąc zwłoki to utracone zapytania. Tę listę możesz skopiować do swojego dokumentu i odhaczyć punkt po punkcie.

1. Strona źle działa na telefonie

Google indeksuje i ocenia mobilną wersję strony — to mechanizm zwany mobile-first indexing, czyli ocena oparta na tym, co widzi użytkownik telefonu. Jeśli wersja mobilna jest słaba, ciągnie w dół pozycję na wszystkich urządzeniach, także na komputerze.

Test zajmuje minutę. Otwórz stronę na własnym telefonie. Jeśli musisz przybliżać palcami, żeby przeczytać tekst, menu się rozjeżdża albo przycisk kontaktu ucieka poza ekran — to sygnał numer jeden.

To nie jest drobiazg dla estetów. Większość ruchu w polskim B2B przychodzi dziś z telefonów. Klient, który nie potrafi znaleźć Twojego numeru na małym ekranie, nie zadzwoni — przejdzie do konkurenta, u którego się da.

2. Strona ładuje się za wolno

Google podaje twarde progi szybkości i traktuje je jako sygnał rankingowy. Nazywają się Core Web Vitals — to zestaw wskaźników mierzących, jak szybko i stabilnie strona ładuje się dla użytkownika. Przekroczenie tych progów obniża pozycję.

Jak to sprawdzić bez działu IT? Wpisz adres strony w darmowe narzędzie PageSpeed Insights od Google. Dostaniesz ocenę i listę tego, co spowalnia ładowanie — zwykle są to za ciężkie zdjęcia i przestarzały kod.

Wolna strona kosztuje podwójnie: spada w wynikach wyszukiwania i odbija odwiedzających, zanim cokolwiek przeczytają. Stara strona internetowa rzadko mieści się w progu 2,5 sekundy — sam motyw sprzed kilku lat nie był pod to budowany.

3. Brak certyfikatu SSL

Adres zaczyna się od „http://”, a nie „https://”? To znaczy, że strona nie ma certyfikatu SSL, który szyfruje dane wpisywane w formularzach. Przeglądarki oznaczają takie strony jako „niezabezpieczona”, często czerwonym ostrzeżeniem przy adresie.

Dla odwiedzającego to natychmiastowy sygnał ostrzegawczy. Klient B2B, który widzi „niezabezpieczona” obok nazwy firmy, zamyka kartę. Nie wpisze danych do formularza zapytania i nie zadzwoni.

Sprawdzenie zajmuje trzy sekundy: spójrz na pasek adresu. Brak kłódki to brak SSL. U nas certyfikat SSL jest wliczony w utrzymanie strony — nie jest osobną pozycją na fakturze, którą trzeba pamiętać, żeby odnowić.

4. Strona nie przynosi zapytań

To najważniejszy sygnał dla osoby liczącej zwrot z inwestycji. Strona ma jedno zadanie: zamieniać odwiedzających w zapytania — telefony i wiadomości z formularza. Jeśli tego nie robi, jest kosztem, nie narzędziem sprzedaży.

Zadaj sobie proste pytanie: ile telefonów albo formularzy przyszło ze strony w ostatnim kwartale? Jeśli handlowcy nie potrafią wskazać ani jednego, strona nie pracuje na firmę — niezależnie od tego, jak ładnie wygląda.

Powodów bywa kilka: brak widocznego numeru telefonu, formularz na trzecim przewinięciu, niejasne, czym firma się zajmuje. Dobry redesign zaczyna się od pytania „kto i po co tu wchodzi”, a nie od wyboru kolorów.

Tu warto połączyć przebudowę z ruchem — sama nowa strona bez widoczności w Google nadal nie przyniesie zapytań. Jak działa pozycjonowanie strony w Google, opisujemy osobno.

5. Wygląd odstaje od konkurencji

Otwórz obok siebie swoją stronę i dwie strony konkurentów z branży. Jeśli Twoja wygląda jak z innej epoki, odwiedzający bierze to za sygnał o całej firmie. Czyta go prosto: „skoro strona stoi w miejscu, może firma też”.

W B2B ten odruch jest silniejszy, bo Twój klient sam porównuje dostawców. Pierwsze wrażenie ze strony decyduje, czy w ogóle dojdzie do rozmowy. Przestarzała strona przegrywa, zanim Twój handlowiec odbierze telefon.

Nie chodzi o pogoń za każdym trendem. Chodzi o to, żeby strona nie wyglądała na porzuconą: czytelny układ, aktualne logo, zdjęcia z firmy zamiast oklepanych stocków. To kosmetyka, która ma twardy skutek — buduje zaufanie albo je odbiera.

6. Nie da się samemu edytować treści

Sprawdź to jednym pytaniem: czy potrafisz sama zmienić numer telefonu albo godziny otwarcia na stronie? Jeśli każda drobna zmiana wymaga maila do zewnętrznego dostawcy i czekania kilka dni — to sygnał, że strona jest na uwięzi.

Skutek jest podwójny. Treści szybko się dezaktualizują, bo nikomu nie chce się prosić o poprawkę przecinka. A każda zmiana to koszt i opóźnienie, zamiast pięciu minut Twojej pracy.

Współczesna strona ma prosty panel po polsku do samodzielnej edycji. Podmienisz tekst, dodasz aktualność, wymienisz zdjęcie bez znajomości kodu. Strona, której nie da się aktualizować, starzeje się szybciej niż każda inna.

7. Strona nie spełnia wymogów RODO

RODO (unijne przepisy o ochronie danych osobowych) dotyczy każdej firmowej strony, która zbiera dane — choćby przez formularz kontaktowy. Brak polityki prywatności, baneru zgody na pliki cookie albo zgody przy formularzu to luki, które warto domknąć.

Bez strachów i grożenia karami: to po prostu element, którego stara strona często nie ma, bo powstała, zanim te wymogi się utrwaliły. Sprawdź trzy rzeczy — czy jest link do polityki prywatności, czy wyświetla się baner cookie, czy formularz ma pole zgody.

Jeśli któregoś brakuje, to nie powód do paniki, tylko pozycja na liście do naprawy przy przebudowie. Zrobiona porządnie strona ma to wbudowane od startu, więc nie wracasz do tematu co rok.

Sygnał, skutek i co naprawia przebudowa

Tę tabelę możesz przenieść wprost do dokumentu z rekomendacją. Po lewej sygnał, w środku jego koszt dla firmy, po prawej to, co rozwiązuje przebudowa. Każdy wiersz to argument na rozmowę o budżecie.

  • Słaba wersja mobilna → niższa pozycja w Google i utrata klientów z telefonów → układ działający na każdym ekranie, sprawdzany na telefonie.
  • Wolne ładowanie → spadek w wynikach i odbicia przed wczytaniem treści → lekki kod i zoptymalizowane zdjęcia pod próg 2,5 sekundy.
  • Brak SSL → ostrzeżenie „niezabezpieczona” i porzucone formularze → certyfikat SSL wliczony w utrzymanie, kłódka przy adresie.
  • Brak zapytań → strona jest kosztem, nie źródłem sprzedaży → widoczny telefon, prosty formularz, jasny przekaz „co i dla kogo”.
  • Przestarzały wygląd → spadek zaufania, przegrana przed rozmową → czytelny, aktualny projekt zgodny z marką.
  • Brak panelu edycji → każda zmiana przez dostawcę, drogo i wolno → panel po polsku do samodzielnej aktualizacji.
  • Braki RODO → luki formalne i niedomknięte zgody → polityka prywatności, baner cookie i zgody wbudowane od startu.

Przebudować czy zrobić nową od zera

To zależy od tego, ile da się uratować. Jeśli problemem jest głównie wygląd i szybkość, a struktura i treści są sensowne, sprawa jest prosta. Przebudowa na nowym, lekkim motywie zwykle wystarczy i kosztuje mniej.

Nową stronę od zera robi się, gdy zawodzi fundament: stara, niewspierana technologia, brak wersji mobilnej w ogóle, chaos w treściach. Wtedy łatanie wychodzi drożej niż czysty start, bo i tak przepisujesz prawie wszystko. Zanim ruszysz z nową wersją, warto przejrzeć przewodnik po stronie internetowej dla firmy i sprawdzić, których elementów obecnej stronie brakuje.

Prostą zasadą jest rachunek: jeśli naprawa przekracza mniej więcej połowę kosztu nowej strony, zwykle lepiej zbudować od nowa. Decyzję podejmuje się po przejrzeniu obecnej strony, nie na oko.

Ile trwa przebudowa strony firmowej

Większość stron firmowych uruchamiamy w 4–6 tygodni od startu prac. To realny zakres dla typowej strony wizytówkowej z kilkoma podstronami i formularzem kontaktowym. Nie jest to obietnica na każdy projekt — sklep czy rozbudowany serwis trwają dłużej.

  1. Audyt obecnej strony — sprawdzamy te siedem sygnałów i ustalamy, co przenieść, a co zbudować od nowa.
  2. Projekt — układ, treści i wygląd zgodny z marką, zatwierdzany przez Ciebie przed wdrożeniem.
  3. Wdrożenie — budowa na lekkim systemie z panelem po polsku, SSL i kopiami zapasowymi.
  4. Wsparcie — po uruchomieniu dbamy o aktualizacje i kopie, a Ty samodzielnie edytujesz treści.

Najwięcej czasu zajmują nie sama budowa, tylko decyzje i treści po Twojej stronie. Im szybciej dostarczysz teksty i zdjęcia, tym bliżej dolnej granicy tych 4–6 tygodni. Pełny zakres opisuje nasza obsługa stron internetowych.

Częste błędy przy decyzji o redesignie

Najczęstszy błąd to mylenie wieku strony z jej stanem. Pięcioletnia strona, która jest szybka, działa na telefonie i przynosi zapytania, nie wymaga przebudowy. Decyduje stan techniczny i wyniki, nie sama data ostatniej zmiany.

Drugi błąd to redesign „bo prezesowi nie podoba się kolor”. Sam nowy wygląd bez naprawy szybkości, wersji mobilnej i SSL nie poprawi pozycji w Google ani liczby zapytań. Estetyka jest jednym z siedmiu sygnałów, nie całą listą.

Trzeci błąd to brak punktu odniesienia. Zanim cokolwiek zmienisz, zapisz dzisiejsze liczby: ile zapytań, jaka szybkość, jaka pozycja na kluczowe frazy. Bez tego po przebudowie nie udowodnisz zarządowi, że się opłaciła.

Mały przykład z regionu. Salon w Legnicy ze starą stroną bez wersji mobilnej i bez SSL tracił zapytania, bo klienci z telefonów odbijali na ostrzeżeniu „niezabezpieczona”. Po przebudowie pod te dwa sygnały — mobilny układ i certyfikat — formularz znów zaczął pracować.

FAQ

Najczęstsze pytania

Czytaj dalej